BERNARD JASTRZĘBSKI – DROGA DO SUKCESU. CZĘŚĆ 2

08 cze, 2012

Od blisko dwudziestu lat aktywnie działa w MLM. Miał w swojej karierze sukcesy, ale zaliczył również bolesne upadki. Pomimo tego potrafił wyciągać wnioski, podnosił swoje kwalifikacje i dalej rozwija biznes. Dziś już nie jest liderem żadnej firmy marketingu sieciowego. Jednak swoją wiedzę i doświadczenie przekazuje osobom działającym w różnych firmach MLM.

Bernard to „walczak” i typ sportowca. Pasjonuje go koszykówka, skąd czerpie inspirację związaną z pracą zespołową i tenis, który uczy podejmowania decyzji i radzenia sobie z własną psychiką. Zafascynowany koncepcją Jima Collinsa, rozwija w sobie cechy przywódcy piątego poziomu. Rozmawiając z Bernardem masz poczucie, że naprawdę jesteś dla niego ważny. Czujesz się słuchany i doceniany. Po rozmowie odmieniony i pełen energii do działania. Dyskutowałem z nim o tym, co go ukształtowało i jak wyglądała jego droga do celu. Zapraszam do lektury drugiej części wywiadu.

Przypuszczam, że ze względu na doświadczenie, nie miałeś trudności w rozwijaniu struktury w nowej firmie?

Tak, samo budowanie struktury szło dobrze. Jednak znowu pojawił się problem ze sprzedażą. W Ameximie była niska kwalifikacja miesięczna. W Oriflame na poziomie dyrektorskim była znacznie wyższa. Nadwyżkę produktów, które sam nie zużyłem, rozdawałem rodzinie. Nic nie sprzedawałem. Ci dystrybutorzy w mojej grupie, którzy nie byli jeszcze na wyższych poziomach, nie mieli obowiązku kupowania tylu produktów. Brali przykład ze mnie i nic nie sprzedawali.

Jak poradziłeś sobie z tą sytuacją?

Wiele osób mówiło mi, że jak to jest, iż zajmuję się kosmetykami dla kobiet. Jednak w ofercie Oriflame znajdują się również kosmetyki dla mężczyzn. Wtedy dużo grałem w koszykówkę. Zacząłem więc zabierać na treningi wszystkie kosmetyki, które używałem. Po treningu, w szatni, odświeżałem nimi swoje ciało, robiąc tym samym mimowolnie ich prezentację. Koledzy od razu je zauważyli i postanowili wypróbować. W ten sposób stali się wiernymi klientami. Zaczęli pytać o katalogi, bo chcieli pokazać je swoim dziewczynom, mamom. Sprzedaż więc rosła.

Wiele osób mówi, że MLM to nie sprzedaż, tylko budowanie grupy.

Sprzedaż to podstawowa umiejętność potrzebna w życiu, w każdym biznesie, również w MLM. Spotykałem wielokrotnie utalentowanych ludzi, którzy mówili, że sukces ich omija, że inni mają szczęście, osiągając niezależność finansową. Na podwórkach osiedli wielu polskich miast biega mnóstwo dzieciaków, które są wybitnie uzdolnione, ale nigdy nie nadadzą wartości komercyjnej tym zdolnościom. Tu bardzo wiele zależy od rodziców. Świat nie zapłaci Tobie za to, co umiesz, ale za to, co pokażesz. Nie wystarczy być dobrym, ale trzeba to też umieć sprzedać, wyjść z tym do ludzi, świata.

Czy napotkałeś jeszcze na jakieś problemy, które udało się Tobie rozwiązać?

W 1997 roku osiągnąłem poziom dyrektora diamentowego. Z własnych pieniędzy, bez kredytu, kupiłem mieszkanie. Utworzyłem zespół koszykówki pod patronatem Oriflame, organizowałem turnieje, konkursy, pokazy na otwarcie hipermarketów, spotkania z ludźmi ze świata kultury, wydawałem własny biuletyn. Pomimo dużej własnej aktywności i kreatywności, biznes przestał dalej się rozwijać.

Co było tego przyczyną?

Wtedy zrozumiałem, że MLM jest prosty, że nie są tu potrzebne super pomysły, ale systematyczne wdrażanie, krok po kroku, prostych rozwiązań. MLM to nie tylko liderzy, ale cały zespół. Zrozumiałem, jak ważna jest duplikacja, umiejętność przekazywania swoim współpracownikom rozwiązań, które sami będą w stanie wdrożyć i przekazać dalej. Od tego momentu mój biznes znowu zaczął się rozwijać.

Miałeś bardzo duże osiągnięcia jako lider. Dlaczego dzisiaj nie współpracujesz już z żadną firmą MLM?

Jestem typem sportowca. Wciąż potrzebuję nowych wyzwań. Jako lider zrobiłem już swoje. Od kilku lat jestem na MLM – owej emeryturze i korzystam z pasywnego dochodu. Do życia jednak potrzebuję aktywności i endorfin, a tych dostarcza mi działanie. Dlatego też powołałem do życia własną firmę, która oferuje wiele korzyści i rozwiązań ludziom z branży.

I dlatego założyłeś własne studia Marketingu Bezpośredniego w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu?

Tak. Wcześniej sam ukończyłem studia z zarządzania zasobami ludzkimi i szkołę trenerów biznesu, zacząłem prowadzić szkolenia i zajęcia w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Szybko zostałem doceniony przez studentów i władze uczelni. Marka i zaufanie, jakim obdarzyli mnie ludzie z WSB, zaowocowała uruchomieniem projektu studiów pod nazwą Marketing Bezpośredni.

Jaki był efekt uruchomienia tych studiów?

Ludzie mówili, że niemożliwe jest, aby liderzy z różnych firm mogli się spotykać i razem podnosić swoje kwalifikacje. Twierdzili, że będą się kłócić i podbierać sobie ludzi. Nic z tych rzeczy się nie wydarzyło. W dobrym zespole przywódca nie dzieli, ale łączy. O jakości i przydatności tych studiów mogą świadczyć pozytywne opinie osób, które brały w nich udział. Studia zostały docenione przez władze uczelni. Otrzymałem propozycję poprowadzenia wykładu inauguracyjnego, który w poprzednich latach dla Wyższej Szkoły Bankowej prowadzili m.in. Wałęsa, Rosatti, Balcerowicz.

Co teraz planuje Bernard Jastrzębski?

Aktualnie jestem zaangażowany w rozwój własnych firm: Olokun i Ambra Group. Pierwsza to mająca już swoją markę na rynku firma szkoleniowa. W ramach drugiej dostarczamy na polski rynek włoskie produkty najwyższej jakości. Nie jest to klasyczny MLM. Dzięki doświadczeniu, które zdobyłem jako lider i trener, jestem w stanie dostarczyć naszym współpracownikom i klientom rozwiązania, jakich jeszcze nie było. Nie jesteśmy zainteresowani masową rekrutacją. Chcemy mieć w swoim zespole najlepszych ludzi. Każda osoba, która podejmuje z nami współpracę i staje się naszym Partnerem, musi być profesjonalistą. Dlatego też Partnerzy Ambra Group, otrzymują szkolenia i treningi, dzięki którym stają się skutecznymi sprzedawcami. Sam plan kariery jest synergią najlepszych, ale zarazem prostych rozwiązań. To naprawdę inny wymiar sprzedaży bezpośredniej. Wierzę, że dzięki Ambrze, po raz kolejny zapiszę się na kartach historii polskiego marketingu bezpośredniego.

Dziękuję za rozmowę i życzę Tobie powodzenia.

 

Z Bernardem Jastrzębskim rozmawiał Tomek Nawrot

 

www.olokun.pl

BERNARD JASTRZĘBSKI – DROGA DO SUKCESU. CZĘŚĆ 1

Poleć znajomym

Polub artykuł

Zaloguj się, aby móc oceniać.

Powiązane

3 komentarzy

  1. MartaKaczmarski
    czerwiec 09, 2012

    Jest w tym artykuje pewna esencja networku
    gdzieś po środku wywiadu najważniejsze słowo na „d”
    Prosta zasada, której zrozumienie zajmuje trochę czasu.
    „The Universal Principle behind properly building a profitable Relationship Marketing Business is not whether it works forYOU, but can it be Duplicated by EVERYONE”. To zdanie, powtarzane bez końca, słyszałam na networkowym szkoleniu w USA 100 razy.

    VN:R_U [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
  2. mluszczki
    czerwiec 09, 2012

    Duplikacja – tę i wiele innych podstaw networkingu Bernard ma w małym palcu. Dlatego wywiady i rozmowy na żywo z tym człowiekiem, to prawdziwe lekcje, z których warto korzystać, by rozwijać własny biznes.

    VN:R_U [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
  3. lipiec 06, 2012

    Przyznam, że każde spotkanie z Bernardem jest dla mnie wielką inspiracjom. Zawsze jestem pełen podziwu dla jego kompetencji.

    VN:R_U [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Aby móc dodawać komentarze musisz być zalogowany

Eight&Eight
 

Tylko zalogowani użytkownicy mają prawo do głosowania